Nazywam się Luiza Napiórkowska. Swoją przygodę z medycyną zaczęłam dawno temu…

Wychowałam się w uroczej miejscowości położonej nad rzeką Pilicą. Fascynacja otaczającym mnie światem przyrody, obserwacja zmieniających się pór roku, wzbudziły we mnie chęć poznania natury ludzkiej. Wtedy też podjęłam decyzję, że zostanę lekarzem.

W czasie studiów interesowały mnie dwie królowe nauk o człowieku – endokrynologia i ginekologia, potem musiałam wybrać … i zwyciężyła pierwsza z nich. Po zakończeniu studiów rozpoczęłam swoją przygodę z medycyną w Klinice Endokrynologii i Diabetologii CSK MSWiA w Warszawie.

W tamtych czasach, aby zostać endokrynologiem, potrzebna była wcześniejsza specjalizacja z chorób wewnętrznych. Zrobiłam ją, a po jej zdaniu w końcu otworzyły się drzwi dla mojej ukochanej endokrynologii, a następnie jako jej dopełnienia – dla diabetologii. Od początku pracy w klinice byłam związana z działalnością naukową, co w pierwszych latach pracy zaowocowało uzyskaniem stopnia doktora nauk medycznych.

Kiedy po studiach urodził się mój syn poczułam, że jestem na planecie X i w rękach trzymam małego ufoludka – zdałam sobie sprawę, że tak mało wiem o potrzebach dziecka i jego prawidłowym wychowaniu i … zdecydowałam się na rozpoczęcie pedagogicznych studiów podyplomowych (oczywiście jako wolny słuchacz) na UW. Dodatkowo zaczęłam interesować się żywieniem, zaczęłam zgłębiać swoja wiedzę na temat różnych filozofii żywienia. Po kilku latach przyszło na świat drugie moje ukochane dziecię – wtedy już jako w pełni doświadczona mama podeszłam z pełnym spokojem do wychowania maleńkiej istoty.

Wiele lat pracy w klinice oraz szpitalne staże zagraniczne (w Kanadzie, Wielkiej Brytanii, Szwajcarii i Brazylii) rozszerzyły mój światopogląd na temat istoty zdrowia człowieka. Zrozumiałam, jak ważnym celem jest profilaktyka i uświadomienie pacjentowi istoty choroby. Idąc dalej ta drogą, drogą badacza i wędrowca, postanowiłam założyć blog. Gdy powiedziałam o tym mojemu zawsze wspierającemu mnie mężowi – był zachwycony.