Mieszkanie z dzieckiem uzależnionym od internetu

0
204

Chciałabym podzielić się z Wami doświadczeniem, jakie mnie spotkało. Sprawa nie dotyczy mojego dziecka, lecz chłopca, który mieszkał u nas przez kilka tygodni.

W ramach współpracy z organizacją AFS (jest to stowarzyszenie międzynarodowe, które zajmuje się wymianą międzykulturową młodzieży z rożnych krajów) jesienią 2018 roku wraz z moim mężem gościliśmy u nas 16-letniego chłopca z Filipin – Toma. Tom przyjechał do Polski na 3 tygodnie i zgodnie z intencją AFS miała to być wymiana międzykulturowa.

Kiedy rodzina podejmuje się goszczenia młodego człowieka w ramach programu międzynarodowego, dobrze jest na początku przedstawić mu reguły panujące w domu dotyczące funkcjonowania rodziny, np. godzin chodzenia spać czy używania internetu. Tak też zrobiliśmy.

Tom sprawiał wrażenie miłego, spokojnego, ułożonego i nieśmiałego 16-latka.

Nasz syn cieszył się z nowego kolegi, z którym miał dzielić pokój przez najbliższe 3 tygodnie.

Pierwsze zaskakujące doświadczenie z naszym gościem miało miejsce następnego dnia wczesnym rankiem, kiedy o godzinie 5 rano usłyszeliśmy alarm budzika rozlegającego się w całym domu. Tom obudził się, wziął szumny prysznic, po czym poszedł do salonu, gdzie ,,podłączył” się do internetu, używając jednocześnie swojego laptopa i telefonu. O godzinie 7:30 kontakt z internetem przerwało mu wyjście do szkoły. Nadmienię, że Tom w międzyczasie nie „stracił” czasu na śniadanie, ponieważ w trakcie buszowania w internecie jadł kupione wcześniej chipsy lub czekoladę (jedzenie, które my mu oferowaliśmy było dla niego niesmaczne).

Po szkole (tego dnia, jak i później każdego następnego) Tom znowu nawiązywał ścisły kontakt ze swoim ukochanym przyjacielem – internetem.

Kontakt trwał aż do późnej nocy. Kiedy prosiłam Toma, aby poszedł spać i odłożył telefon, oglądał notorycznie internet na telefonie pod kołdrą, aż padał ze zmęczenia. Oczywiście do czasu, aż wielokrotny budzik po raz kolejny w końcu wybudzał go o godzinie 5 rano.

Bardzo szybko zorientowałam się, że oprócz gotowych posiłków jedzonych na śniadanie Tom lubi też chińskie zupki typu instant oraz smażone mięso najlepiej z ryżem, ale bez żadnych warzyw i owoców. Nie chciał żywić się tak, jak nasza rodzina, więc podczas naszych wspólnych posiłków serwowałam mu smażone mięso lub kupowałam w budkach chińskich kurczaka przygotowanego na rożne sposoby.

Dodatkowo chłopak czuł się przy wspólnych posiłkach bardzo niekomfortowo z uwagi na fakt, iż w trakcie posiłków nie mógł korzystać ze smartfona.

Cały czas jednak trzymał swojego „przyjaciela” przy sobie w kieszeni. Na wszelkie próby podejmowania dyskusji i zadawane pytania odpowiadał zdawkowo, jedząc przy tym posiłek w trybie astronomicznie szybkim, aby móc się jak najszybciej połączyć do sieci. Tom nie był zainteresowany wyjściem do znajomych, aktywnością sportową, wyjściem na spacer, pojechaniem poza miasto na weekend, poznaniem kultury polskiej, wyjściem do kościoła itp.. Twierdził, że jest zmęczony i musi odpocząć.

Wymarzonym odpoczynkiem według naszego gościa było zostawienie go samego w pokoju ze swoim ,,przyjacielem”- internetem.

Kiedy poszliśmy pokazać mu Stare Miasto w Warszawie (do którego zwiedzania był niechętny), idąc chodnikiem chłopak cały czas przeglądał coś w internecie i nie był w ogóle zainteresowany tym, co się dzieje wokół niego.

Gdy przyszedł kolejny weekend wspólnego mieszkania poinformowałam Toma, że będziemy mieli gościa, który będzie ze swoim psem spał w salonie i poprosiłam, aby nie wchodził do salonu przed godziną 6:30. Następnego dnia Tom obudził się o godzinie 4 rano i zobaczył, że jego laptop jest rozładowany, a ładowarkę zostawił dnia poprzedniego niechcący w salonie. Nie mógł tego znieść, więc nie zapalając światła udał się do salonu. Pech chciał, że przewrócił się o rozłożone poduszki od sofy i obudził psa i wszystkich pozostałych domowników…

Z Tomem mieliśmy jeszcze inne przygody, ale chciałam zaznaczyć tylko niektóre aspekty życie z osobą uzależnioną od internetu.

Doświadczenie mieszkania z taką osobą było trudne, zarówno dla nas, jak i dla naszych dzieci, szczególnie dla syna, który podczas wspólnego mieszkania w jednym pokoju wymienił z Tomem kilka zdań (chociaż starał się nawiązać z nim bliższy kontakt). Jednak to doświadczenie było bardzo pouczające dla naszych dzieci, ponieważ wzbogaciło je o świadomość, do czego prowadzi uzależnienie od internetu i jak bardzo wyobcowuje jednostkę z życia społecznego.

Bio-robot

Myślę, że określenie, które najbardziej pasuje do Toma to bio-robot (umysł i serce maszyny, pozostałe elementy ludzkie).

Ps. Tom jest fikcyjnym imieniem, cała reszta jest autentyczna.

Chciałam jeszcze dodać, że w ramach programów międzykulturowych przyjeżdża wspaniała młodzież, która chce poznać naszą kulturę i chętnie integruje się z goszczącymi rodzinami. Okazało się, że w przypadku Toma jego rodzice bardzo chcieli, aby otworzył się na inną kulturę i spróbował dostrzec swoje uzależnienie, dlatego też namówili go na wyjazd w ramach organizacji AFS. Niestety jak to w życiu, problemu trwającego od niemalże 16 lat nie rozwiąże się w ciągu 3 tygodni.

W krajach azjatyckich problem uzależnienia od internetu jest ogromny, zachęcam do obejrzenia reklamy opublikowanej przez sieć sprzedającą sprzęt RTV w Tajlandii.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Wpisz swoje imię